Biznes żyje i potrzeby klientów nieustannie się zmieniają, czy wdrożenie systemu ERP kiedyś się kończy?

Zadają to pytanie branżowe media oraz sami klienci.
Biznes to potrzeby, potrzeby to pokarm dla projektów informatycznych. To systemy ERP jako te, które mają wspomóc biznes, przyspieszyć procesy, zautomatyzować procedury, zwiększyć wydajność, a nawet… uczynić możliwym rzeczy niemożliwe – pomagają te potrzeby realizować, albo je de facto realizują.

W projektach informatycznych mówi się o adresowaniu potrzeb, nie lubię tej nowo mowy i slangu informatycznego, ale rzeczywiście w projektach dla biznesu chodzi o zidentyfikowanie potrzeby przedsiębiorstwa i przypisanie we wdrażanym systemie modułu, lub zestawu funkcji w programie, które te potrzeby spełnią. Stąd mowa o adresowaniu potrzeby.

No ale jak to jest z identyfikacją potrzeb? Czyli przychodzi biznesmen do „lekarza”…

Biznes, czyli firma musi mieć mechanizmy, które pozwolą jej potrzeby najpierw rozpoznać wewnętrznie, albo przynajmniej dostrzec słabości lub pola wymagające optymalizacji. Najlepiej zmusza do tego konkurencja, te uwarunkowania powodują, że biznes nie zasypia i poszukuje, czyli biznes żyje.

Sam jestem przedsiębiorcą i wiem, że w firmie różne wewnętrzne tarcia i wpływy powodują, że wyrabiamy sobie stanowisko na temat potrzeb firmy i determinację oraz budżet do wprowadzenia zmiany.

Czasem to wymaga zakupu oprogramowania lub wdrożenia nowej funkcji w systemie, który wykorzystujemy. Na szczęście jest otwarty i możemy naciągnąć naszą kołdrę na odsłonięty skrawek naszego korporacyjnego cielska 🙂

Tak też jest w projektach wdrożeń ERP, które prowadziłem:

  • Zazwyczaj zaczyna się od obszarów tzw. standardowych jak obsługa sprzedaży, zakupów, gospodarka magazynowa na księgowości kończąc
  • Po roku organizacja dostrzega, że wdrożenie przeszło, zespół poznał system, kluczowe cele zostały spełnione, tym kluczowym celem bywa na początku jednorazowe wpisanie informacji do systemu i dalsze procedowanie go w systemie przez użytkowników
  • To powoduje wzrost produktywności użytkowników i oni sami wewnątrz dostrzegają nowe pola optymalizacji swojej pracy
  • Wtedy po czasie powstaje pomysł skoro w księgowości daliśmy radę, w kadrach też, to czy nie można obsłużyć:
    • całego obiegu informacji w firmie, przecież mamy tyle dokumentów, skanów, maili
      > uwaga mamy potrzebę, no dostrzegliśmy ją, wlazła cholera na nas… 🙂
      To nowe myślenie staje się takim modelem rozwoju organizacji i wykorzystania jej systemu ERP
    • nowych procesów zachodzących w działalności operacyjnej lub ich pełnej obsługi w systemie
  • Bywa też coraz częściej, że system i ogólnie informatyzacja wprowadza nowe modele biznesu
      • Integracja kanału e-commerce, czyli np. sklepu internetowego z systemem ERP lub zarządzania aukcjami ofertami w portalach
      • Analizy big data, czyli porównanie danych systemu ERP z danymi zewnętrznymi (np. pogoda, ruch internetowy, itp.)

No i Kej-pi-aje, czyli to co tygrysy lubią najbardziej 🙂

Jak organizacja wyznacza sobie kluczowe wskaźniki do osiągnięcia dla zespołu, własnej organizacji, czy na poszczególne działy w firmie to jest to świadectwo rozwoju, chęci zmian, zogniskowania starań i koncentracji wykonywanej pracy.

Key Performance Indicators (KPI, ang. Kluczowe wskaźniki efektywności) to mierniki osiągania celów finansowych I niefinansowych. Jasne jest, że postawione organizacji (przez samą siebie) wskaźniki wymagają rozwoju systemu ERP. Zazwyczaj ten system ma dostarczyć dane, pokazać stan wskaźnika.

Więc to pole do rozwojowych wdrożeń systemu w firmie.

Hmmm… Teraz już widzisz, że wdrożenie może się nie skończyć! 

Może powinienem zauważyć na początku, ale stwierdzenie zawarte w pytaniu, że „biznes żyje” właściwie zawiera w sobie odpowiedź… Ale mam nadzieję, że warto było napisać więcej i na tym skorzystasz 

WM

Dodaj komentarz